poniedziałek, 8 czerwca 2009

Pisania sens

Od 2 tygodni nie napisałem nic, co nie miałoby związku z pracą. Dobrze mi z tym.

Projekt Słabiaka na odpalenie nowego muda powoli umiera - zamysł niezły (link), ale nie potrafię się z nim dogadać - ot "nie zaiskrzyło".

Killer rozwija się, może nie tak szybko jak kiedyś, ale nowa-stara krew, czyli Drake, Agron, Gurthg i inni Lordowie pchają całą lokomotywę do przodu. Nie idzie to zbyt szybko, lecz nie ma się co dziwić - ludzie dojrzeli do tego, że komputer jest tylko narzędziem, a narzędzia można zawsze odłożyć, wyłączyć i zająć się życiem.

Zajmuję się rzeczami ważnymi, na które wcześniej szkoda było mi czasu, albo nie wpadłem na to, że można. Wszyscy wokół na tym zyskują. Przede wszystkim żona - najbardziej ją zaniedbywałem, mam wreszcie czas, żeby z nią pogadać o pierdołach i innych takich. Można swobodnie snuć plany na przyszłość, w końcu dokończyć "niekończącą się opowieść" - remont pokoju.

W tak zwanym międzyczasie odkryłem nowego konika - jazdę na rowerze po różnych wertepach. Po płaskim mnie nudzi...
Pomimo swoich 120 kg dotarłem na metę maratonu mtb w Szczawnicy i Międzygórzu - było ciężko, obyło się bez wywrotek i awarii. Sprzęt nie zawiódł, pożyczone opony zrobiły swoje.
Już niedługo Złoty Stok - być może z przejazdem przez kopalnię. To będzie coś - sztolnie na rowerze!

1 komentarz:

  1. nu, kobitki nie zaniedbuj :)
    killer ci obiadu nie ugotuje ;)

    OdpowiedzUsuń