środa, 10 czerwca 2009

Historia

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem odgrzebywania starych śmieci i przypominania sobie jak to wszystko działało.

Po pierwsze - jakiś tam kod, pisany tylko przeze mnie od 2006-12. Kod poprawny, założenia do kitu - ale jakoś działało ;) Ciekawostką jest fakt, że dwaj uzytkownicy z Poznania i Szczecina w tym samym dniu odkryły błąd, który mógł wystąpić od 2 lat, a ja odkryłem go tydzień wcześniej...
Poprawione szybko i bezboleśnie.

Po drugie - inny kod, pisany przez 5 osób, tez brałem udział, powstał ok 2007-04. Kod poprawny, założenia też, ale niestety w międzyczasie zmieniły się wymagania. Kod zdezaktualizował się, ktoś coś poprawił, ktoś inny poprawił poprawkę.
Po 4 godzinach analizy okazało się, że "wystarczy" zmienić 10 znaków w zapytaniu SQL i wszystko działa poprawnie...

Wnioski na przyszłość - komentujmy kod! Opisujmy założenia jakie nam przyświecały, a nie działanie. Jak coś działa widać od razu - przecież kod czytają tylko programiści, więc po co pisać:
// przygotowanie zapytania zliczenia liczby wyszukanych rekordów
sb = new StringBuffer();
sb.append("SELECT COUNT(S1.IMWU) \n");

skoro można napisać
// Liczba miejsc wykonywania świadczeń, użytych w zestawie produktów
sb = new StringBuffer();
sb.append("SELECT COUNT(S1.IMWU) \n");

Niestety druga opcja wymaga zrozumienia tego, co się pisze.
Zauważam ze smutkiem, że niektórzy (większość?) programiści mają tendencje do pisania mechanicznego, bez próby zrozumienia przyczyny powstania kodu. Dostają projekt i bezmyślnie walą w klawisze. Efektem jest kod nieodporny na zmiany (wynikające z naturalnego rozwoju i tematyki zagadnienia) w którym brak jest podstawowych walidacji.

Z innej beczki. Może by tak spróbować skompilować Killera na g++? Jeśli się uda, to otworem stoi droga do obiektów, klas i czystego mięska pt. RTTI.

poniedziałek, 8 czerwca 2009

Pisania sens

Od 2 tygodni nie napisałem nic, co nie miałoby związku z pracą. Dobrze mi z tym.

Projekt Słabiaka na odpalenie nowego muda powoli umiera - zamysł niezły (link), ale nie potrafię się z nim dogadać - ot "nie zaiskrzyło".

Killer rozwija się, może nie tak szybko jak kiedyś, ale nowa-stara krew, czyli Drake, Agron, Gurthg i inni Lordowie pchają całą lokomotywę do przodu. Nie idzie to zbyt szybko, lecz nie ma się co dziwić - ludzie dojrzeli do tego, że komputer jest tylko narzędziem, a narzędzia można zawsze odłożyć, wyłączyć i zająć się życiem.

Zajmuję się rzeczami ważnymi, na które wcześniej szkoda było mi czasu, albo nie wpadłem na to, że można. Wszyscy wokół na tym zyskują. Przede wszystkim żona - najbardziej ją zaniedbywałem, mam wreszcie czas, żeby z nią pogadać o pierdołach i innych takich. Można swobodnie snuć plany na przyszłość, w końcu dokończyć "niekończącą się opowieść" - remont pokoju.

W tak zwanym międzyczasie odkryłem nowego konika - jazdę na rowerze po różnych wertepach. Po płaskim mnie nudzi...
Pomimo swoich 120 kg dotarłem na metę maratonu mtb w Szczawnicy i Międzygórzu - było ciężko, obyło się bez wywrotek i awarii. Sprzęt nie zawiódł, pożyczone opony zrobiły swoje.
Już niedługo Złoty Stok - być może z przejazdem przez kopalnię. To będzie coś - sztolnie na rowerze!